Page 83 - Polski Klasa 5 podrecznik cz1
P. 83

OJCIEC: O co ci chodzi?

          SYN: O to, że tak nie jest.
          OJCIEC: Że co tak nie jest?
          SYN: Wiesz, ile się trzeba naharować, żeby dostać piątkę? Że o szóstce nie wspomnę...
          OJCIEC: Nie przesadzaj! Trzeba po prostu opanować materiał!
          SYN: Za to jedynkę można dostać po prostu za nic.
          OJCIEC: Akurat!
          SYN: I chyba już nigdy się to nie zmieni.
          OJCIEC: Bo zawsze będziecie leniami.
          SYN: Bo nauczyciele wolą stawiać złe stopnie.
          OJCIEC: Bzdury wygadujesz!
          SYN: To znaczy: złe stopnie stawiają, jak są zdenerwowani, a zdenerwowani są prawie zawsze.
          OJCIEC: Nauczyciele to święci ludzie. Żeby z wami wytrzymać, trzeba mieć mnóstwo cierpliwości.
          SYN: Cierpliwość to oni już dawno stracili. Byle co ich wyprowadza z równowagi, są zupełnie jak wy,
          kiedy przyniosę marny stopień – od razu się wkurzacie i każecie mi sprzątać pokój!
          OJCIEC: I co w tym jest dziwnego?! [...]
          SYN: A jeśli nie umie jeden uczeń, to trzeba sprawdzić od razu całą klasę?
          OJCIEC: Chcesz powiedzieć, że nauczyciele są jeszcze na dodatek mściwi?
          SYN: Ja tylko uważam, że oni wolą pałki od piątek, bo jak się robi znienacka kartkówkę, to nie można
          się spodziewać dobrych ocen.
          OJCIEC: Wy się nie uczycie dla nauczyciela, ani nawet dla ocen, tylko dla siebie. A materiał ma być
          opanowany tak, żeby nawet o dwunastej w nocy mógł być wyrecytowany bez zająknięcia. [...] Należy

          ubolewać, że młodzież nie garnie się do wiedzy.
          SYN: A Marcin powiedział, że jego tata powiedział, że dzieci nie powinno się wychowywać, tylko tresować.
          OJCIEC: O to, to! Wreszcie jakieś mądre słowa! [...]
          SYN: Marcin mówi, że jego tata mówi, że pewnych rzeczy słonia musi nauczyć treser.
          OJCIEC: Ciekawe, czego ten cymbał nauczył swojego synalka?!
          SYN: Marcin powiedział, że jego tata powiedział, że byłoby niegłupio, gdyby pewne rzeczy przejąć od
          treserów.
          OJCIEC: Co na przykład?
          SYN: Chociażby to, że oni zawsze mają dla swoich zwierząt cukierka.
          OJCIEC: Marcin jest wychowywany przy pomocy cukierków? To niedługo stomatolog nieźle na nim
          zarobi...
          SYN: Oj, tata, nie przekręcaj! Chodzi po prostu o zachętę.
          OJCIEC: Mnie do wykonywania moich obowiązków nikt specjalnie nie zachęca i ty też musisz zrozu-
          mieć, co do ciebie należy, a nie mydlić mi oczy jakimiś cukierkami!
          SYN: Założę się, że nauczyciele myślą dokładnie tak samo!
          OJCIEC: A jak mają myśleć?!
          SYN: Chciałbym, żeby wreszcie zrozumieli, że jedna piątka może zdziałać więcej niż pięć jedynek. Bo

          jak na razie ja i moi koledzy wolelibyśmy być tresowani niż wychowywani!

                                                                                  81
   78   79   80   81   82   83   84   85   86   87   88