Page 14 - 884620_RZN metodyka BB+ cz1
P. 14
Wrzesień, tydzień 1 Nasze przedszkole
– A ja, jak byłam na Mazurach, też zbudowałam zamek z piasku – powiedziała Ola. – Ale
nasz nie był taki wielki. To dlatego, że mieliśmy mało czasu. Całe dnie pływaliśmy żaglówką po
jeziorach.
– I w nocy też? Nie baliście się ciemności? – zapytał zaciekawiony Józio.
– Nie – zaśmiała się Ola – co wieczór dobijaliśmy do brzegu. Pierwszej nocy to właśnie ja
wypatrzyłam niewielką zatoczkę, w której nocowaliśmy – dodała dumna z siebie dziewczyn-
ka. – Wcale nie było łatwo ją znaleźć, bo była mocno zarośnięta szuwarami! A tam było tak
cicho i pięknie… Innego dnia dopłynęliśmy do miejsca, gdzie można było palić ognisko. A jak
się pali ognisko, to koniecznie trzeba śpiewać! Tak powiedział mi wujek Antek. Wujek to nie
tylko śpiewał, ale i grał na gitarze. Na początku mój tata też śpiewał i to najgłośniej ze wszyst-
kich, ale dziadek mu powiedział, że jak komuś słoń nadepnął na ucho, to nie powinien tak się
drzeć. Najpierw się zdziwiłam, bo nie wiedziałam, o co chodzi z tym słoniem. W końcu ciocia mi
wytłumaczyła, że tak się mówi, jak ktoś fałszuje. Faktycznie tata strasznie fałszował, ale za to
potrafił najlepiej ze wszystkich piec ziemniaki w ognisku. Mniam, mniam! Palce lizać! Józiu, a ty
co robiłeś w wakacje? Też się kąpałeś w jeziorze?
– Nie. Ja wolę jeździć w góry. Kiedyś będę ratownikiem górskim!
– A co takiego robi ratownik górski? – dopytywała się Malwinka.
– Jakby ci to wytłumaczyć… – zastanowił się chłopiec i podrapał się po gęstej czuprynie. –
Widzisz, to ktoś taki, kto pomaga innym, gdy coś im się stanie. Jak szliśmy szlakiem, widziałem,
jak ratownicy udzielali pomocy pewnemu panu, który potknął się i coś zrobił sobie w nogę. Mu-
sieli wziąć go na nosze i znieść na dół. To było wtedy, gdy z rodzicami wchodziłem na Kasprowy
Wierch. Tego dnia nieźle się namęczyłem! Musicie wiedzieć, że Tatry są tylko dla wytrawnych
piechurów, takich jak ja! Niektórzy na szczyt Kasprowego wjeżdżają kolejką, ale my weszliśmy
na nogach.
– A nie baliście się, że zabłądzicie? – dopytywała się Ola.
– Nie. W górach chodzi się po szlakach. Szlaki to wytyczone trasy oznaczone specjalnymi
znakami narysowanymi na drzewach albo na skałach. Zresztą na wszelki wypadek mieliśmy
ze sobą mapę i kompas. Po drodze widzieliśmy dwie kozice, jak skubały trawę. Mama zrobiła
im zdjęcie i teraz to zdjęcie wisi na ścianie w moim pokoju. Filipie, a ty co robiłeś w wakacje?
– Ja? Ja byłem z rodzicami w Grecji! Pierwszy raz w życiu leciałem samolotem. Jakie tam są
piękne plaże! I słońce ciągle świeci. Całe dnie spędzaliśmy w ciepłym morzu i wylegiwaliśmy
się na piasku. A raz pojechaliśmy do ogromnego zoo i odbyliśmy magiczną podróż po pięciu
kontynentach! Nigdy nie widziałem tak wielu zwierząt naraz! Ale najbardziej podobały mi się
pokazy delfinów. Jak one potrafią wysoko skakać!... I powiem wam, że pierwszy raz w życiu
jadłem ośmiornicę. Była całkiem smaczna.
– Fajne były te nasze wakacje – podsumowała Malwinka. – Szkoda tylko, że już się skończyły.
– To nic. Za rok znowu będzie lato i na pewno gdzieś wyjedziemy z rodzicami – zawołał Józio.
– A teraz zbudujmy największy na świecie zamek z klocków!
• Rozmowa na temat opowiadania.
N. zadaje dzieciom pytania:
− O czym rozmawiały dzieci?
− Gdzie na wakacjach była Malwinka? Co tam robiła?
− Jak na wakacjach odpoczywała Ola?
− O jakiej przygodzie opowiedział Józio?
− Gdzie wakacje spędził Filip?
− Czy dzieciom podobał się czas spędzony podczas wyjazdów?
12

